Przypominamy, że zgodnie z obowiązującym prawem właściciele psów (i kotów) mają obowiązek sprzątania odchodów swoich pupilów. Niestety, także na naszym osiedlu widzimy, że tylko niewielka część z nich jest usuwana lub sprzątana. Reszta czeka na siły przyrody, wysychając i pyląc. Problem nasila się wiosną, gdy oprócz „świeżej dostawy” spod śniegu wychodzą zakonserwowane w nim, pozostawione wcześniej psie odchody, z których część na pewno jest zakażona np. pasożytami.
Na mieszkańców czyhają więc unoszące się z psich (i kocich) kup pierwotniaki powodujące toksoplazmozę, szczególnie groźną dla kobiet w ciąży. (Objawy trudno odróżnić od grypopodobnych: gorączka, obrzęk węzłów chłonnych.) Mogą być tez przyczyną zapalenia mózgu, opon mózgowych czy bólów stawów. Kończy się kilkutygodniowym leczeniem np. antybiotykami, ale równie dobrze można zostać nosicielem pierwotniaka do końca życia, bo często nie ma żadnych objawów.
Wysychające kupy pylą też salmonellą, i to szczególnie zjadliwą jej odmianą, tzw. tifimurium. Objawy to wysoka gorączka, bardzo silne wymioty i wyniszczająca biegunka. W powietrzu fruwają też inni mieszkańcy psich odchodów – jaja tasiemca, które hodują w swoich psach lekceważący regularne odrobaczanie właściciele. Wysychające na wiosennym słońcu kupy mogą nas również narazić na toksokarozę – zespół larwy wędrującej trzewnej. Ich jajami najczęściej zakażają się dzieci bawiące się na trawnikach. Badania ziemi w parkach, piaskownicach i na placach zabaw pokazały, że nawet w połowie próbek były jaja larwy. Pasożyt może poważnie uszkodzić oczy zakażonego dziecka. Oprócz tego tony psich odchodów to bogate źródło paciorkowców i gronkowców.
Zachęcamy więc do dawania dobrego przykładu, tworzenia nowej mody, dbania o zdrowie i środowisko – SPRZĄTAJMY PO NASZYCH PSACH!!!
